niedziela, 14 lutego 2010

Między styczniem a lutym.

Szczęśliwie zakończona sesja.
Niezbyt ciężka, ale nie lekka.
Dom.
Przyjemny wolny i leniwy czas.
Wiele kubków herbaty.
Kilkanaście filmów.
Wizyty i wizytowanie.
Trochę książek i słów.
Godziny muzyki.
Nocne spacery w skarpetkach po ciepłych, skrzypiących podłogach.
Tona słodyczy.
Ciepła poduszka.

Powrót do wielkiego miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz