Poranny spacer, deszcz, kwitnące kasztany i bzy natchnęły mnie do wspomnień.
Kilkanaście lat temu, kiedy byłam młoda i piękna - czyli w wieku 6 lat, święto 3 maja obchodziłam tańcząc. Wianek na głowie, strój Krakowianki(jakbyśmy w Wielkopolsce swoich strojów ludowych nie mieli), kolega D. u boku(wszystkie mi zazdrościły, patrząc z perspektywy lat nie było powodów do zazdrości)i szaleńcze podskoki i wirowania w kółeczku. Był show, pokopane kostki, podarte rajstopki, któraś z panien zgubiła wianek. Zostały mi zdjęcia i prześladująca myśl - pomyliłam kroki czy nie pomyliłam?
Z początkowych lat szkoły podstawowej nic nie pamiętam. Widocznie nikt nie organizował dziecięcych występów. Lub też, co bardziej prawdopodobne, nie wygrałam żadnego castingu ;)
Bardzo dobrze za to pamiętam klasę czwartą. Zapisałam się na zajęcia teatralne, dostałam fajną role w przedstawieniu, nauczyłam się w dwa dni. Tydzień przed występem okazało się, że z dwudziestu osób występujących tylko ja wiem co mam mówić. Występ odwołano, dostałam nową rolę do nauczenia na już. Dla bezpieczeństwa żeby występ nie okazał się klapą wklejono mi mój tekst w gazetę(grałam wtedy mężczyznę, męża więc jak najbardziej mogłam mieć ze sobą gazetę). Była ładna pogoda, dużo ludzi, jakoś dużo mojej rodziny. Nerwy. Zaczynamy trochę niepewnie. Rozkręcamy się. Nie zaglądam do tekstu, bo pamiętam, ale w razie trudności gazetę mam otwartą. I nagle jakiś uprzejmy chłopaszek pod sceną zaczyna się wydzierać "Ona czyta z gazety...!" Zaróżowiło mi się trochę, ale nie położyłam występu.
Rok później zajęć teatralnych już nie było. W ich miejsce powstała grupa śpiewająca. Zostałam wciągnięta przez pana od muzyki. Na próbach szło nam całkiem dobrze, głosy miałyśmy podobne, nikt specjalnie za mocno nie wył. Gorzej było gdy podczas występu nasz muzykant zapominał o naszych uzgodnieniach i grał co chciał. Bywało nerwowo i śmiesznie.
Poza śpiewaniem było też noszenie sztandarów, apele, czytanie i śpiewanie w kościele, składanie kwiatów pod pomnikami.
Liceum wyzwoliło mnie z obowiązkowego świętowania.
Zostały wspomnienia i trochę zdjęć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz