Czas przed sesją ma to do siebie, że jest go za mało. Mimo tego, ja w tym czasie znajduje tysiące rzeczy do zrobienia. I nie ma to nic wspólnego z nauką. Dziś padło na szukanie piosenki, której melodia nagle mi się przypomniała...a tytuł i wykonawca ni jak nie chciał się przedstawić. Wróciłam do źródła. I tak od godziny czytam stary wątek na forum gdzie nocni słuchacze, w tym ja, informowali się o tym czego w nocy słuchają. Miło powspominać jak z Możdżerem i Sade uczyłam się historii przed maturą. Nie wiedzieć czemu słuchałam wtedy dużo Chopina i Mozarta. Muzycznie bardzo urosłam od tamtego czasu. Jednak miło poczytać jak to się kiedyś z innymi noce zarywało. Nie znałam wtedy lastfm, nie znałam wtedy Trójki, youtube i myspace chyba jeszcze wtedy kulało (jeśli w ogóle było) ale byli sympatyczni ludzie, którzy potrafili na maila podesłać co ciekawsze dźwięki i życzyć miłego delektowania się.
Może uda się reaktywacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz