niedziela, 10 kwietnia 2011

Małe "ku pamięci". Nie wiem gdzie będę za kilka miesięcy...ale wiem, że nigdy więcej nie trafię mieszkania z takim oknem. Zupełnie przypadkowo trafił mi się pokój z wielkim oknem na zachód. Nigdy nie zwracałam uwagi na to z której strony jest okno, ważne, że jest. A tu taki prezent. Codziennie, o ile pogoda pozwala i mam czas, siadam na biurku i patrze sobie na to co się tam dzieje. Nic mi nie przeszkadza, żadnych budynków, drzew i innych przeszkód. Niebo i piękne zachody słońca. Codziennie inaczej, z innymi chmurami, samolotami. Delikatnie, złośliwie, w ostatni piątek strasznie.
Wszystko gdzieś pędzi, biegnie...a tu jest codziennie tak samo. U mnie się coś kończy, a po drugiej stronie pewnie ktoś czeka na początek.
Mała rzecz, a strasznie cieszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz