Emocje. Słowa. Wspomnienia. Dźwięki.
Rzeczy, o których nie miałam pojęcia.
Spotkania w których nie brałam udziału.
Pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że coś tak definitywnie się kończy.
Poważnie.
Z całą pewnością coś się zaczyna.
Tylko ile w tym wszystkim miejsca dla mnie i dla mojego "ja"?
I czy założenie, że w dalszym ciągu nie będziemy się narzucały jest dobre?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz