Nie wiem skąd, nie wiem jak...ale mam straszne ciągoty do okien, do tego, co dzieje się po drugiej stronie. Może dlatego, że w Domu nic ciekawego się nie działo, a może dlatego, że tu dzieje się aż za dużo.
Chłopaki grający coraz częściej w piłkę.
Późnowieczorne rozgrywki piłki ręcznej na sali.
Mocne światła na oddziale wewnętrznym i znacznie słabsze, wręcz przygaszone na położnictwie.
Autobusy, które o tych samych godzinach mijają się w tym samym miejscu.
Niepełnosprawny, który na wózku próbuje przedrzeć się przez dziurawy chodnik.
Dziwne, nocne prace w jednym z garaży.
Pan z owczarkiem niemieckim spacerujący codziennie o tej samej porze.
Pani, która codziennie o 7.10 wyjeżdża do pracy.
Ciemne okna w niektórych mieszkaniach.
Tysiące samochodów.
Głupstwo.
Ale, to żyje, rusza się.
I nie przypuszcza, że ktoś z ciekawością się przygląda.
--
Tymczasem włączyła mi się tęsknota.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz