poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Pociąg

Po prawej rzepak, po lewej rzepak... pociąg zrobił sobie przerwę w rzepakowej krainie. Dziecko płakało (wcale się nie dziwię), starsza pani zasypiała nad krzyżówką, szczęśliwcy siedzieli, nieszczęśliwcy wisieli oparci o co się dało. Ja byłam w tej drugiej grupie choć nie uważam, żeby uczepienie się czegoś w pociągu było najgorszym przeżyciem. Z Kolegą obok(nie znałam, ale tak na oko coś koło mojego wieku, wiec Kolega) gapiliśmy się na orzechowe kolczyki Złotogłowej stojącej przede mną. Właścicielka się kapnęła, zaróżowiła, różowość przeszła na mnie (nie lubię gapić się na innych, ale te orzechy mnie intrygowały), Kolega próbując się ratować przelał spojrzenie na mnie, a ja jeszcze większa różowość(mam nadzieję, że uznano, że to z powodu gorąca). Ogólna różowość spowodowała, że zaczęto szukać nowego punktu zaczepienia. Padło na moją butelkę wody.
Z tej historii nie ma jakiegoś głębszego morału.
No może...dowiedziałam się ile kosztuje wyprawienie wesela, co mnie trochę przeraża.

A właśnie, wiecie w jaki sposób można z długich spodni zrobić krótkie?
Uprzedzam, że nie chodzi mi o użycie nożyczek czy zwyczajnie podwinięcie.

No to powiem. Kolega wziął swoje nogawki i zaczął je ugniatać, gnieść i jakoś tak się zgniotły i skróciły, że były krótkie. Efektowny sposób, ale gdy pociąg ruszył wszystko mu opadło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz