Fantastyczne w ostatnich dwóch dniach były spotkania. Z Panem i z Panią 90+. Totalny spokój, pogodzenie się z tym, że wszystko dookoła biegnie, a oni są. Powoli i w swoim czasie. I tego im zazdroszczę, że mają moc zatrzymywania czasu i przenikania świata. Że widzą sens rozmowy, wypicia razem herbaty i zatroskania się o drugiego człowieka. Teoretycznie to wiem. Praktycznie dziś znowu obudziłam się z zimowego snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz